2008
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
Wyślij wiadomość

 

9 października 2007 :: 0:00 komentarzy 0




Powstań, spójrz przed siebie
ciebie już nie ma
widać tylko cień, piękno
już przeminęło, wpoiło się
we wszystkie inne
piękna na łące

Życie jest pozornie proste
dlatego żyj tak,
aby cud był wszystkim
i nie kontrastuj tysiąca
gwiazd na niebie się skrzących,
większe czy mniejsze
każda piękno przedstawia -

Odrębne






26 września 2007 :: 3:30 komentarzy 0


Ze wszystkich dni te dni wlasnie kolysane sa w mroku i oczekiwaniu,w zalu.



Gdy to pisze, chmury przyslaniaja miasto, opozniajac mysli i blask Slonca, a ulice zawisly miedzy dniem i ciemnoscia.

Czekalem, by ci to powiedziec, az minely wszelkie decyzje,
minelo serce w mroku.

Pod nieobecnosc stalas sie piekniejsza, bardziej trujaca, bylas
wonia orchidei i plywajacej nocy, gdzie namietnosc niczym rekin zwabiony wonia krwi morduje cztery zmysly, oszczedzajac jedynie smak, wzera sie w sama siebie, smakujac wlasna krew,
najpierw z samej rany, lecz tak jak rekin rozpruwa
strzepy brzucha w dlugim tunelu gardzieli.

A mimo to, noc wciaz zdaje sie bogactwem,
korytarzem pozadania konczacego sie ukojeniem.

Nadal oddawalbym sie tym pokusom i w swe objecia bralbym ciemnosc,
blogoslawiona i potwornie nazwana przez rozkosz;
gdyby nie swiatlo,
swiatlo, moja droga ,kiedy Slonce migocze na opitych deszczem chodnikach, a oliwa ze zgaszonych lamp wyplywa na rozsloneczniona wode, rozszczepiajac swiatlo na tecze!

Wstaje, a choc burza znow spowija miasto, mysle.

Ty tez pomysl o pozostałych,
lecz przede wszystkim o tym, ktory potrafi dojrzec Slonce
przez mgle i sklebione chmury.

Tak wiec w cien i nie w twoj cien, lecz niecierpliwej szarosci
oczekujacej swiata,
odchodze na skrzydlach burzy.







26 września 2007 :: 3:13 komentarzy 0



Bylo lato.
Gorace.
Upalne.
Bez deszczu.

Dlatego tez wiekszosc ludzi zyje tak nierealnie.

Strumienie i jeziora umarly.
Morza skurczyly sie ze strachu przed sloncem.
Ptaki nie wzbijaly sie w blekitne niebo - czekaly.
Deszcz jednak nie nadszedl.

Poniewaz zewnetrzne obrazy uwazaja za rzeczywistosc,

Ludzie umierali.
Zwierzeta cierpialy.
Po lecie nadeszla jesien.
Upalna.

a swego wlasnego swiata wcale nie dopuszczaja do glosu.

Bez wiatru.
I bez deszczu.
Wszystko na ziemi umarlo.
A ona matka wszelkiego zycia popekala ze zgryzoty.

Mozna byc wtedy nawet szczesliwym.

Wtedy słonce zrozumialo.
Dotarlo do niego to co uczynilo.
Poczulo sie winnym.
Winnym smierci.

Lecz z chwila gdy pozna sie juz raz tamto inne ja,

Nie moglo sobie wybaczyc swego wystepku.
Ze smutkiem i ciezarem winy.
Zmienilo sie w czarna dziure.
Odeszlo.


nie ma sie już wyboru i nie mozna isc droga, ktora wybiera wiekszosc.





6 października 2006 :: 21:34 komentarzy 0





Prawdziwe ja, to, to kim jesteś, a nie to co z Ciebie uczyniono.
Pamietaj o tym tak, jak pamietasz o odmowieniu pacierza wieczornego.
" - Rano , we dnie , w nocy. "

Zyjac naprawde, prawda zgnije w otchlani czasu
- a Ty zostaniesz sam z kazdym pojedynczym klamstwem,
ktore bedzie trawic twoja gardziel.

I jesli postanowisz zyc, on bedzie zyl razem z Toba.

Jesli odmowisz, pozostaniesz sam - niczym wyszczuty wilk.



Panie, spraw, abym zawsze pragnął więcej niż zdołam osiągnąć..









3 października 2006 :: 0:44 komentarzy 0





Ścieżka sprawiedliwych

wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi.

Błogosławiony ten,

co w imię miłosierdzia i dobrej woli

prowadzi słabych doliną ciemności,

bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych dziatek.

I dokonam na tobie srogiej pomsty w zapalczywym gniewie

... i na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci;


i poznasz, że Ja jestem Pan,


kiedy wywrę na tobie swoją zemstę.







21 maja 2006 :: 3:39 komentarzy 1



Jak podjąć przerwane wątki dawnego życia?
Jak dalej istnieć,
kiedy w głębi serca zaczynasz rozumieć,
że powrót jest niemożliwy?

Są sprawy, których czas nie poskleja.
Niektóre rany są zbyt głębokie
..i nie chcą się zabliźnić.

A natchnieniem moze byc wszystko,
tylko trudno w to uwierzyc.

Szukamy wielkiego celu,
a ten wciaz krok przed nami.
Chciwie chwytamy miraz, legende, iluzje, ..
I wtedy nadarza sie wybor.
Zyc, posklejanym zyciem,
lub - niczym artysta - tworzyc nowe.

Piekno jest potrzebne.. bo jak malo go tworzy..
a jak wielu potrzebuje ..

Isc po sladach, ..czy tez tworzyc je samemu ?
Pytania.. pytania bez odpowiedzi.
Niczym pyl na wietrze, slady znikna, nic nie pozostanie.
Wybierz droge prosta, zyj .. nie zyjac naprawde.
Tak.. Bo kto dzisiaj zyje naprawde?

Czy wybrac skarb..
Skarb na koncu dlugiej i kretej drogi.
Bo przeciez tylko od nas zalezy..
No wlasnie ..



co ?





.. każdy z nas rozpocznie coś i skończy.







28 kwietnia 2006 :: 23:48 komentarzy 0




Tak wiele miejsc, aby pojsc..
Tak niewiele, aby byc soba.

Trzeba skupic sie na chwili, ktorej tak brak.
Zyc. I zyc raz jeszcze, aby poczuc smak.

Koltunem drwiny spowity, wychodze z cienia.
Czlowiek musi poczuc brak.
Strach, strach przed samym soba..
i przed kims jeszcze.
Wyjsc z cienia i krzyczec.
Jeczec obolaly z ran, ktorych nie sposob zobaczyc.
Spowity w ciemnosc, koltunem drwiny..

Za mna armia, cala wataha kroczy,
Strach?
Ja lekac sie samego Melhiora nie moge..

Rozwiany puch na wietrze,
Dom z zapalek,
Mysl jest albo jej nie ma.

.. ma armia.. ma wataha..
Byc nie moze..
Ma sila, ma laska z puchu.
Bo nie smierc, a porazka.
Nie wojna, lecz bitwa..
I nie ja, a me odbicie..

A ja..
Mam czas, aby byc soba..




19 kwietnia 2006 :: 22:34 komentarzy 0



Wydarte kartki pamietnika. Nic nie znaczacy puch.
Serce, które kiedyś kochalo ten świat i spędzalo czas z jego przyjaciolmi.


Strumień życia...
Prąd który kieruje życiem.
To źródło wszystkich światów i całego życia na tych planetach.
Dlatego byliśmy w stanie...
żyć w dostatku i obfitości.
Ale to szkodziło życiu...

Był wśród nich jeden,
który był czlowiekiem doskonałym.
Bardziej gniewny niż się komukolwiek wydawało.
Syndrom gwieżdzistej blizny.
Z czasem znienawidził wszystko i wszystkich.
Ten, którego nienawiść była tak wielka że spróbował zniszczyć świat...
i tych którzy probowali go powstrzymać...
Wiele smutku pozostało.
Ta którą kochał,
również stała się częścią strumienia życia.
I wtedy pewnego dnia...
Potęga świata sama zatrzymała wszystkie walki.
Świat użył strumienia życia jako broni.
Strumień życia wybuchający dookoła świata...

zabrał dumę, ambicję i smutek...

Zabrał wszystko i to połknął.
W zamian za ten smutek, wszystko sie zatrzymało.
Te wydarzenia miały miejsce 2 lata temu.

Mamy światu wielki dług do spłacenia.
Odpowiedzialność za postawienie świata w jego obecnym, żałosnym stanie...

Będę żył również dla Ciebie...
tak postanowiłem...




16 kwietnia 2006 :: 20:39 komentarzy 0
Przesyt tresci nad forma. -